Perfekcyjni pracownicy, perfekcyjni pracodawcy, perfekcyjny marketing.
Prawda nie leży pośrodku – leży tam gdzie leży.
Media społecznościowe, to nic innego jak hazard. Nie ma znaczenia, czy mówimy o Facebooku, Instagramie, Tinderze, LinkedInie, portalach z ogłoszeniami o pracę, czy innych platformach. W poszukiwaniu uznania, dopaminy, poprawy standardu życia, podziwu, publikujemy i konsumujemy treści, które nierzadko fałszują rzeczywistość. W ten sposób zatracamy prawdę o nas samych, ale także o markach, dla których pracujemy lub, z którymi się kontaktujemy. Jeśli mielibyśmy oceniać naszych znajomych z FB, czy IN jedynie po aktywnościach, jakie prowadzą w digitalu, okazałoby się, że są zupełnie innymi ludźmi niż w rzeczywistości. Dlaczego świadomie oszukujemy siebie i innych tworząc wyidealizowane obrazy marek osobistych i komercyjnych? Każdemu czasem zdarzy się skłamać. Jednak nikt z nas nie lubi być oszukiwany. Oszustwo to dosyć mocne słowo – zastąpię je innym „dezinformowany". Prawdziwie odpowiedzialne i świadome decyzje jesteśmy w stanie podejmować jedynie, kiedy dysponujemy rzetelnymi informacjami. Jeśli jakość danych rozmija się z rzeczywistością nawet najbardziej rzetelne i rozbudowane modele decyzyjne, przyniosą opłakane w skutkach rezultaty. Kto kiedykolwiek budował modele biznesowe w arkuszach kalkulacyjnych, ten wie, jak drastycznie mogą zmienić się wyniki prognoz przy manipulacji choćby jedną zmienną. Model biznesowy, czy model współpracy ma szanse funkcjonować w sposób przewidywalny jedynie w momencie, kiedy wypełnimy go prawdziwymi zmiennymi. Gra w kasynie jest o tyle przejrzysta, że wiemy, czego możemy się spodziewać. Pociągając za dźwignię jednorękiego bandyty, przypuszczamy, że za którymś razem rozbijemy bank. To tylko kwestia czasu? Mam wrażenie, że nasze działania także potrafią nosić znamiona, które na potrzeby tego tekstu pozwolę sobie nazwać „hope marketingiem". Mamy nadzieję, że podkoloryzowanie informacji o nas, sprawi, że znajdziemy lepszą pracę, partnera, czy poprawimy swoje samopoczucie. Pytanie, czy prawdziwie znamy siebie i marki, które nas otaczają? Patrząc na nasze zachowania jako ludzi i marketerów dochodzę do wniosku, że zarówno my sami, jak i marki komercyjne nierzadko staramy się kreować wizerunek, który nie pokrywa się z rzeczywistością. Wchodzimy ze sobą w interakcje, kontaktujemy się z markami i ludźmi – tylko jaki cel chcemy osiągnąć? Czy ten cel nas zadowoli? Czy na pewno tego właśnie chcemy? Kiedy buduje się na dezinformacji, prawda z czasem zawsze zacznie przeszkadzać. Nierzadko staramy się mówić i wyglądać tak, aby stać się atrakcyjnym z punktu widzenia pracodawcy. Marki w tym brandy pracodawców zdają się wyznawać tę samą zasadę.

Komfort bycia sobą
Drodzy rekruterzy, jak często zdarzało się wam przygotowywać ogłoszenie o pracę, po którego przeczytaniu sami łapaliście się za głowę, myśląc „niezły clickbait". W końcu czytacie raporty. Wiecie, co jest istotne dla nowych pokoleń, więc staracie się wychodzić im naprzeciw. Kochani pracownicy, jak często dopasowywaliście swoje CV pod konkretne oczekiwania pracodawcy? Firma wymaga konkretnych cech, zainteresowań – nie ma sprawy szybka edycja w życiorysie i wszystko się zgadza. Budowanie relacji z marką, z konsumentem, czy pracownikiem nie powinno być grą pozorów, odgrywaną w trakcie spotkań rekrutacyjnych, czy kampanii reklamowych. My marketerzy jesteśmy pozornie już tak idealni, że bardziej się nie da. Przygotowujemy personalizowane kampanie, aby jak najlepiej zaspokoić potrzeby naszych idealnych konsumentów. No właśnie, czy owa personalizacja na pewno jest wartością dla ludzi? Zależy to od tego, jak dużo wiemy o sobie nawzajem i jak prawdziwe są to informacje. Najmilsi pracownicy i konsumenci, ile razy zdarzyło się Wam podać nieprawdziwe informacje w badaniu internetowym, kwestionariuszu rekrutacyjnym, czy w rozmowie z rekruterem? Czemu ma to służyć? Nawet jeśli dostaniecie pracę, o którą się ubiegacie, po jakimś czasie zdacie sobie sprawę, że jednak nie tego oczekiwaliście. No właśnie, czego oczekujemy od przyszłego pracodawcy? Czy informujemy go o tym otwarcie? Czy nasze oczekiwania są naprawdę nasze, czy wykreowane przez otaczające nas środowisko? Marki chcą o nas wiedzieć bardzo dużo. Nierzadko nawet zbyt dużo. Od jakiegoś czasu zaczęliśmy zdawać sobie z tego sprawę. Stajemy się coraz bardziej ostrożni w dzieleniu się prywatnością. Bywa, że świadomie stosujemy dezinformację, deklarują inną płeć, czy niezgodne ze stanem faktycznym zainteresowania. Między innymi na podstawie tych danych brandy serwują nam treści, które w ocenie algorytmów powinny się nam spodobać. Wszyscy mamy nadzieję. Marki mają nadzieję, że powiemy im prawdę, którą będą mogli później wykorzystać w celu przygotowania komunikacji, której nie będziemy mogli się oprzeć. My mamy nadzieję, że marki powiedzą nam prawdę o sobie, produkcie, usłudze, czy charakterystyce codziennej sytuacji pracy. Te jednak często tego nie robią, ponieważ traktują employer branding i reklamę jedynie jako wabik, za którym mają podążać nowe leady. W końcu przyciągniemy osobę, która odnajdzie się w naszych realiach. Na szczerość jeszcze przyjdzie czas. Ile poświęcamy na to energii i pieniędzy? Czy nie prościej byłoby powiedzieć sobie wprost, kim jesteśmy i co możemy dla siebie zrobić? Paradoksalnie najprostsze rozwiązania są najtrudniejsze. Mam wrażenie, że tak właśnie jest w tym przypadku. Zadaj sobie pytanie – moja marka osobista w 3 słowach to..? Marka mojego pracodawcy to..? Teraz uczciwie odpowiedz sobie, a jeśli nie znasz jeszcze odpowiedzi, zastanów się, kim naprawdę jesteś i kim jest marka twojego aktualnego pracodawcy. Jak bardzo do siebie pasujecie i jak mocno jesteście ze sobą związani? Co sprawia, że nadal jesteście razem? Czy w dzisiejszych czasach możemy sobie pozwolić na komfort być sobą? Sporo pytań i żadne z nich nie jest proste. Rolą marketingu nie jest dezinformacja. Jednymi z jego kluczowych zadań są: dostarczenie informacji o marce, produkcie i usłudze, a także zbudowanie odpowiednich skojarzeń z brandem. Jakość tych danych i działań możecie ocenić sami.

Masz pytanie, a może chcesz zaproponować temat kolejnego wpisu? Pisz śmiało, odpowiem na pewno :)
michalpaweljasinski@gmail.com
Made on
Tilda